E. Cieślak, "Miasto wierne Rzeczypospolitej" Drukuj
Dzieje Gdańską są nie tylko niezwykle interesujące, ale również skomplikowane, a w ujęciu narodowościowym wielorakie. Nie prędko zapewne, doczekamy się historii Gdańska o takiej samej treści, zarówno w języku polskim  i niemieckim. Naturalnie wyraźnie ku temu zmierzamy. Bowiem postęp badawczy historyków polskich i niemieckich, jest coraz bardziej znaczący. Póki co, warto głębiej zastanowić się nad polskim dziedzictwem w historii miasta Gdańska. Czasem warto sięgnąć do lektur nawet z nieco odleglejszych czasów. W tym zakresie trzeba zwrócić uwagę na już prawie zapomnianą książkę Edmunda Cieślaka pt. „Miasto wierne Rzeczypospolitej. Szkice gdańskie (XVII-XVIII w.)”. Książka ta została wydana w Warszawie, w 1959 roku, w nakładzie 5 000 egzemplarzy. Książka liczy sobie 240 stron tekstu. Niewątpliwie, jak na tamten czas, była to publikacja nowatorska i pobudzająca do wielu refleksji. Nierzadko mają one aktualny i wciąż twórczy wymiar.

Książka E. Cieślaka pt. „Miasto wierne Rzeczypospolitej. Szkice gdańskie (XVII-XVIII w.)” ma wysokie walory poznawcze i patriotyczne. W tym znaczeniu ma znamiona publikacji klasycznej. Nie łatwo było w latach 50. ubiegłego wieku, uwolnić się historykom od stereotypów i uproszczonych tez, narzucanych badaczom, w tym i historykom, przez propagandę PRL. W tamtych latach obowiązywał wizerunek propagandowy Niemiec (ściślej RFN), jako państwa zawsze Polsce wrogiego. E. Cieślakowi udało się głębiej spojrzeć na wspólne dziedzictwo polsko-niemieckie, które przez kilka wieków rzutowało na losy miasta Gdańska. Ale póki co, przyjrzyjmy się strukturze i zawartości książki. Otóż publikacja ta składa się z klasycznego wstępu, siedmiu rozdziałów i przypisów bibliograficznych. Treść poszczególnych rozdziałów jest następująca: I. Gdańsk – okno Polski na świat, II. Pracowite ręce, III. Pospólstwo w walce o władzę, IV. Biedota Gdańska, V. Światłe mieszczaństwo, VI. Miasto wierne Rzeczypospolitej, VII. Gdańsk ofiarą pruskiej przemocy. Tak więc, na szerokim tle społeczno-gospodarczym, zarysował E. Cieślak panoramę dziejów Gdańska w XVII i XVIII wieku. Autor we wstępie przywołuje „Szkice gdańskie” napisane przez Marię Bogucką, a dotyczące dziejów miasta od XV do połowy XVII wieku. W sumie obie te publikacje dobrze się uzupełniają.

W książce E. Cieślaka pt. „Miasto wierne Rzeczypospolitej. Szkice gdańskie (XVII-XVIII w.)” warto zwrócić uwagę na kilka istotniejszych, jak się wydaje, momentów i faktów. Nade wszystko publikacja ta pokazuje kapitalną rolę miasta Gdańska jako głównego portu Rzeczypospolitej, a w XVII wieku największego polskiego miasta, przekraczającego 77. tysięcy mieszkańców. Oczywiście, Gdańsk należał też do najbogatszych miast europejskich. W rozwoju gospodarczym, Wisła pełniła rolę autostrady dla spływu towarów z całej praktycznie Rzeczypospolitej szlacheckiej. W Europie, Holendrzy byli wtedy najważniejszym partnerem handlowym Gdańska. Polskie zboże poprzez Gdańska dostarczano do Holandii i innych krajów zachodnioeuropejskich. W szczytowym okresie np. w roku 1684 eksportowano ponad 65 tys. łasztów zboża. W tym okresie do Gdańska zawijało rocznie ok. 650 statków. Wówczas u bankierów amsterdamskich, w razie potrzeby, gdańszczanie zaciągali pożyczki. Często także gdańszczanie udzielali pożyczek królom polskim, co miało swoje realne znaczenie. Flota holenderska czerpała ogromne zyski z gdańskiego, polskiego handlu. Były też podejmowane próby budowy i zarządzania własną, gdańską flotą. I tak w szczytowym 1694 roku,    27 armatorów gdańskich posiadało 64 statki, o łącznym tonażu 9 730 łasztów (łaszt tj. od 3000 do 3840 litrów). Dla porównania w dobrym roku 1757, grupa 33 armatorów miała 73 statki o tonażu 8 400 łasztów. Jednakże brak większej gdańskiej i polskiej floty handlowej, sprawiał odpływ na zachód ogromnych zysków. Rozwojowi handlu towarzyszył rozwój rzemiosła, sztuki i szkutnictwa. Artyzm gdańszczan do dzisiaj zdobi wielkie sale Gdańska i niektórych miast europejskich. Kultura i nauka gdańska, o czym będzie jeszcze nowa,  czerpały z naturalnych źródeł rozwoju. Niestety, politycznie i gospodarczo, nie udało się wzmocnić uprawnień polskich w Gdańsku. Miasto posiadało od czasów króla Kazimierza Jagiellończyka liczne przywileje, i w istocie rzeczy szeroką autonomię w stosunku do Korony Polskiej. Z naszych władców najbliżej interesował się Gdańskiem król Jan III Sobieski. W maju 1677 r. przybył on do Gdańska (mieszkał w Zielonej Bramie) i przebywał tutaj do 18 lutego 1678 r. Podejmował próby lepszego ułożenia spraw gdańskich względem Polski.          E. Cieślak surowo ocenia i pisze, że „Sobieski zaprzepaścił okazję dogodną do umocnienia swoich praw w Gdańsku”. W istocie rzeczy, te „zmarnowane szanse Polski” w Gdańsku, miały miejsce co najmniej już od czasów króla Stefana Batorego. Jednakże w trudnych chwilach dla państwowości polskiej, Gdańsk stał wiernie przy Koronie Polskiej. I tak, podczas potopu szwedzkiego, tylko Częstochowa i Gdańsk, wytrwały napór Szwedów. Praktycznie Szwedom pomimo wielu wojen i prób, nigdy nie udało się zdobyć Gdańska. Dyplomacja gdańska (przy wsparciu niektórych państw Zachodu) skuteczna wybroniła miasto przed I rozbiorem. Podczas II rozbioru (1793) gdańszczanie stawili zaborcy pruskiemu opór. W sumie „blisko trzy i pół wieku Gdańsk pozostawał pod władzą królów polskich”. Nierzadko jednak iluzoryczną.  Podczas odwrotu Napoleona Bonaparte z Moskwy, miasto Gdańsk broniło się aż 10. miesięcy! Słusznie konstatuje autor, że miasto (załoga francusko-polska) „stawiło nadzwyczaj mężny opór”. Gdańsk kapitulował też na honorowych warunkach!      

W moim przekonaniu warto sięgnąć, nawet po upływie ponad 50. lat, do książki E. Cieślaka pt. „Miasto wierne Rzeczypospolitej. Szkice gdańskie (XVII-XVIII w.). To bowiem okazja do spojrzenia na wspólne gdańsko-polskie dziedzictwo. Gdańsk niejako żył z gospodarki Rzeczypospolitej. Z kolei Polska szlachecka, z czasem coraz bardziej magnacka, za pośrednictwem Gdańska zbywała nie tylko zboże, ale zaopatrywała się w różnorakie dobra, nierzadko też wyszukane i luksusowe. Za pośrednictwem Gdańska przenikały również do Polski nowinki, nowoczesne myśli i prądy umysłowe z wyżej rozwiniętej Europy zachodniej. W gdańskim sławnym Gimnazjum Akademickim, uczyła się młodzież z najbliższych regionów i krajów. W Gdańsku działało i tworzyło grono wybitnych uczonych i myślicieli, często o randze europejskiej. Niewątpliwie na pierwszym miejscu trzeba odnotować genialnego uczonego i astronoma Jana Heweliusza (1611-1687). Dokonał on kapitalnych odkryć           i napisał oryginalne, wielkie dzieła astronomiczne. Członkostwem honorowym J. Heweliusza szczyciły się towarzystwa naukowe Anglii i Francji. Wśród wybitnych historyków i prawników, palma pierwszeństwa przypada gdańszczaninowi pod nazwiskiem - Gotfryd Lengnich (doktor obojga praw: prawa i historii). Wydawał on „Bibliotekę Polską” (w języku niemieckim). Dzięki znajomości języka polskiego i wielkiej erudycji popularyzował on historię Polski. Fundamentalnym dziełem G. Lengnicha są dzieje Prus Królewskich (od 1526 do 1733), wydane w 9. tomach.  Z wybitnych prawników gdańskich należy wymienić takich uczonych jak Jan Nixdorff (1625-1697) i Eliasz Konstanty Schroder (rówieśnik). Na wysokim poziomie stało drukarstwo gdańskie, tu szczególne zasługi miała rodzina Rhode. W XVII wieku sławnym rytownikiem w Gdańsku był Wilhelm Hondiusz. W stuleciu XVIII, najsławniejszym gdańskim malarzem i rytownikiem, był Daniel Mikołaj Chodowiecki (1726-1801). W XVIII wieku rozwinęły się w Gdańsku towarzystwa naukowe np. Gdańskie Towarzystwo Naukowe Humanistyczne, Towarzystwo Przyrodnicze. W kulturze Gdańska krzyżowały się obok polskich, także obce wpływy: holenderskie, niemieckie, czy francuskie. Z czasem coraz bardziej umacniały się wpływy i kultura języka niemieckiego. W sumie nauka i kultura tworzona w Gdańsku, promieniowała nie tylko na okoliczne ziemie polskie!  Nie przypadkiem też mówi się, że był Gdańsk perłą w Kronie Polskiej.   

poseł Jan Kulas

Redaktor: Biuro 05.05.2011.
 
« poprzedni   następny »