| Prof. Wacław Sobieski "Walka o Pomorze" |
|
|
Promocja dziedzictwa kulturowego i historycznego Pomorza, to moja wielka pasja od wielu lat. Od kilku lat realizuję ją za pośrednictwem biogramów wybitnych Pomorzan i Ludzi Morza oraz poprzez krótkie promocje najistotniejszych książek o Pomorzu. Obecnie pragnę zarekomendować książkę prof. Wacława Sobieskiego pt. „Walka o Pomorze”. Książkę warto przeczytać, co najmniej z kilku ważkich powodów. Po pierwsze, z uwagi na znakomity warsztat i erudycję prof. W. Sobieskiego. Po drugie, z uwagi na znakomity język, bogactwo treści i piękno ideowo-historyczne Pomorza. Po trzecie, książka ta, chociaż po raz pierwszy została wydana w 1928 roku (Poznań, Warszawa, Wilno, Lublin), zachowuje niezwykłą żywotność treści i walorów poznawczych. Nie da się przecenić znaczenia i osobistych refleksji po tej znakomitej lekturze!
Czas przyjrzeć się zawartości, treści książki prof. W. Sobieskiego pt. „Walka o Pomorze”. Zacznijmy od tego, iż ksiązka liczy sobie 223 strony, i łatwo oraz, co równie istotne, przyjemnie się ją czyta. To naprawdę dużo. Książka prof. W. Sobieskiego nie zawiera wstępu. Publikacja ta składa się z pięciu rozdziałów i nie posiada również zakończenia. Rozdział I nosi tytuł „Szczep a naród. Rozdział II to „Walka z krzyżakami. Rozdział III opisuje „Walkę z Hohenzollernami i Szwedami”. Rozdział IV poświęcony został treści „W niewoli u Hohenzollernów”. Ostatni i krótki rozdział V „Na gruzach Germanji”, dotyczy powrotu dużej części Pomorza do Polski, niestety bez Gdańska (swoistej perły w koronie), w 1920 roku. Warto zwrócić uwagę Państwa na ważniejsze treści i wnioski zawarte w książce prof. W. Sobieskiego pt. „Walka o Pomorze”. Jak zwykle należy zacząć od samego początku. Już na pierwszej stronie książki czytamy, że dla nas Polaków walka o Pomorze, to nie tylko walka o „kawał ziemi’, ale o nasz byt i suwerenność. U progu roku 1928, prof. W. Sobieski pisze, że „Polska musi odpierać wszelkie dążenia Berlina i Królewca zmierzające do zagarnięcia Pomorza”. Nie przypadkiem autor przywołuje kultową książkę Stefana Żeromskiego pt. „Wiatr od morza”. Kolejno „przyglądamy się” najazdom na Pomorze Skandynawów, Niemców, Krzyżaków, Szwedów i Rosjan. W XIII wieku na Pomorzu Gdańskim usamodzielniła się rodzima dynastia („dynastia udzielna”). Jak pisze prof. W. Sobieski w 1233 r. Świętopełk po raz pierwszy nazwie się „z Bożej Łaski Książę Pomorza” (dux Pomeraniae). Jego syn Mszczuj II (Mestwin) na mocy układu w Kępnie (1282) z księciem Wielkopolski Przemysławem II zapoczątkuje proces jednoczenia Polski. Warto podkreślić, że książę Mszczuj II „tak co do języka i co do obyczajów i prawa występował jako Polak”. Niewątpliwie panowanie krzyżackie (1308-1466) wycisnęło piętno na dziejach Gdańska i Pomorza. W wojnie trzynastoletniej Pomorzanie i siły króla Kazimierza Jagiellończyka, odniosły wielkie zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim. W latach 1466-1772 Pomorze, a właściwiej Prusy Królewskie (Prusy polskie), wszechstronnie rozwijały się w granicach Rzeczypospolitej szlacheckiej. Naturalnie lokomotywa rozwoju był Gdańsk, a za nim Elbląg, Toruń. Na unii lubelskiej (1569) król Zygmunt August wydał dekret, że stany pruskie mają brać udział w „sejmie walnym”. Król ten orzekł: „ Jesteście wszyscy Polakami, choć mieszkacie w Prusiech”. Gdańsk w XVI i XVII był największym i najbogatszym miastem Rzeczypospolitej. Gdańsk był wówczas także jednym z najważniejszych miast Europy. Umiał też, o czym przekonali się niektórzy nasi królowie, bronić swoich przywilejów i monopolu w handlu zagranicznym. W okresie zagrożenia Ojczyzny, Gdańsk zawsze skutecznie umiał obronić się przed Szwedami. W okresie potopu szwedzkiego, jedynie Częstochowa i Gdańsk, wytrwali przy królu Janie Kazimierzu i Polsce. Wielkim dramatem dla Pomorza był I, II i III rozbiór Polski. Przypomnijmy, że dopiero w II rozbiorze Prusy zagarnęły Gdańsk i Toruń. Z ostatecznym upadkiem Polski w 1795 r., nastąpiła degradacja Gdańska i spadek jego znaczenia. Powstała prowincja administracyjna - „Prusy Zachodnie”, należała do najbardziej zaniedbanych. Gospodarczo i handlowo Gdańsk znalazł się w cieniu Królewca i Szczecina. Pomijając okres napoleońskiego wolnego miasta Gdańska (1807-1815), na przestrzeni całego XIX wieku uległ on stopniowej i dalekiej germanizacji. „Okrojone Pomorze”, jak konstatuje prof. W. Sobieski, powróciło do Polski w 1920 roku. W tym przełomowym okresie wierność Polsce oddawali Kaszubi! Po prostu „Kaszubi czuli się Polakami”. Dnia 10 lutego 1920 roku w Pucku dokonano zaślubin Polski z morzem. Zaślubiny Polski z Bałtykiem, zamykają ostatnią stronę książki „Walka o Pomorze”. Na zakończenie, warto spojrzeć całościowo na znaczenie publikacji prof. W. Sobieskiego pt. „Walka o Pomorze”. Niewątpliwie autor zadał sobie wiele trudu, aby przybliżyć nam panoramę dziejów Pomorza. Nie tylko profesjonalnie, ale z otwartym sercem, możemy prześledzić zróżnicowane, skomplikowane, bolesne, dramatyczne, ale także tchnące nadzieją i determinacją wolności, dzieje Pomorza, w tym Polaków na Pomorzu. Prof. W. Sobieski dowodzi, iż siła słowiańskości i polskości Pomorza była ogromna. Nie wszyscy jednak władcy Polski doceniali znaczenie Pomorza dla rozwoju całego kraju. Pomorze było nie tylko naszym oknem na świat, ale także drogą do nowoczesności i pewnego dostatku. W 1920 r. powróciła do Polski przemożna część Pomorza. Jednakże narzucenie tworu państwowego pod nazwą „Wolne Miasto Gdańsk” było wielką krzywdą dla Polski. Jednym zdaniem podsumowując: książka W. Sobieskiego „Walka o Pomorze” przekonuje nas do żywotnych związków Pomorza z Polską, nam Pomorzanom daje poczucie dumy i satysfakcji, ale nade wszystko uczy miłości ojczystej, służy również wychowaniu patriotycznemu! poseł Jan Kulas |
|
|
Redaktor: Biuro
16.09.2011.
|
| następny » |
|---|
